piątek, 18 maja 2012

Persp. Zayn'a ~`~
Jestem jak cholera zdenerwowany, jak jej mam to powiedzieć, chodzimy w kółko, muszę jej to powiedzieć
- O  ! Ławka, chodźmy usiąść - pociągnęłem za jej dłoń w stronę łąwki.
Usiedliśmy było trochę niezręcznie

Perp. Samm
Czułam, że Zayn chcę coś mi powiedzieć. Czułąm się trochę niezręcznie
- Co chciałeś mi powiedzieć ? - popatrzałąm się na niego z bananem na twarzy .
- No bo, ja, ja ... zaczął .
- No, co ? - zasmiałam się .
- No bo, ja Samm, ja się w tobie zakochałem - osłupiałam, nie wiedziałam co powiedzieć, Zayn chwycił za mój policzek chciał już mnie pocałować. Odepchnęłam go.
- Ale ja Zayn, nie wiem czy ja coś do ciebie czuje, ja, ja przepraszam - wstałąm i pobiegłam w stronę domu, łży spywały mi po policzkach .

Persp. Zayna.

Chciałem wstać i wykrzyczeć światu " KURWA, zniszczyłem to co kochałem ! ".
JA pierdolę, teraz mi już nie zaufa - myślałem.
 Doszłem do domu, wkurwiony, trzasnąłem drzzwiami.
- Stary, co ci ? - spojrzał się Louis.
- Kurwa, stary wszystko spieprzyłem, powiedziałem, że ją kocham, ale ona tego uczucia nie odwzajemnia ! - darłem się na cały dom, pojedyncza łza poleciała mi po policzku
- ło,ło Zayn, to nie koniec, świata to nie pierwsza i ostatnia - pocieszał mnie Lou.
- No tak, ale ja nigdy do, żadniej dziewczyny nie obdarzałęm takim uczuciem. - idę do pokoju . - powiedziałęm i  wyszedłem ze salonu.
Kiedy wszedłem położyłem się i zasnąłem

***
O, matko zraniłam go, on mnie kocha ..., a, a, a ja, co ja głupia idiotka, biegłam na środku ulicy nie zwracałą uwagi na auta, ale usłyszałąm huk, ból, i straciłąm przytomność.


Persp. Sandry.
- Hahahaha - śmiałam się z żartów Harry'ego, aż do czasu dzwonienia mojego telefonu. Odebrałam, jedynie co usłyszałąm to roztrzęsiony głos matki Samm, i że ONA wylądowałą w szpitalu, łzy zaczęły mi spływac po policzkach.
- Harry, ja musze jechać do szpitala - mówiłam już sama roztrzęsiona .
- Ale co się stało ? - pytał  się
- Samm, jest w szpitalu w krytycznym w stanie. - Bez namysłu pociągnął mnie za ręke i pobiegliśmy w stronę auta. Po drodze kiedy jechaliśmy, poinformowałam chłopaków. Byliśmy na miejscu po 20 minutach. Od razu pobiegłam na salę , którą podała mi pani. Bella. Nie wierzyłam była tu wbiegłam jej ramiona z rykiem, Caroline.
- Caroline, co ty tu robisz ? - spytałąm sie tuląc ją .
- Przyjechałąm do was na dwa tygodnie, ale Samm wylądowałą w tym samym czasie w szpitalu - widać było, że poleciała jej łza .
W tej samej chwili przyszłą pani Bella, z pełną tacą jedzenia, i dała jej Caroline
- Ty tak to sama zjesz - spojrzał się na Carolę Harry.
- Nie znasz jej możliwości - ząsmiałąm się lekko pod nosem
- Damska wersja naszego Niall'a ! - popatrzył się na mnie Harold.
- Caroline, powiedziałaż już Sandrze z nami zamieszkasz ? - krzywo poptrzałąm się na Carolę
- Yyy, Eee, NIe - poptrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
- No to będzie z nami mieszkać - uśmiechnęła się mama Samm.
Lekko się uśmiechnęłam, do sali wbiegł Zayn, usiadł koło mnie z pytania co się stało ?. Opowiedziałąm mu wszystko, ten siedział smutny. Zauważyłąm, że Niallz Caroline się polubili, co mnie nie dziwiło pasowali do siebie, co dzięki im pojawił mi się uśmiech na twarzy.
Nagle wszedł lekarz i powiedział : ....


________________

Ciąg Dalszy nastąpi, co jak co przeżyje, czy zginie ?


2 komentarze: